Staram
się nie czytać komentarzy pod linkami na Facebooku. Głównie
dlatego, że produkują je ostatnio tzw. trolle internetowe czyli
osoby opłacone przez różne środowiska. Trolle mają za zadanie
zalewa FB i inne media społecznościowe i wytworzyć w ten sposób
wrażenie, że cała opinia publiczna jest przeciw komuś czy czemuś,
że wszyscy jednoznacznie oceniają coś lub kogoś. Ponoć za jeden
wpis można zostać 50 groszy, a jeśli troll wykazuje się inwencją,
czyli jest w stanie dać od siebie coś więcej niż wymyślony przez
zamawiającego przekaz, wynagrodzenie może poskoczyć nawet do 1,50
zł. Właśnie dlatego olewam komentarze (same newsy coraz częściej
też, bo w sieci pączkuję tzw. fake newsy - czyli obrzućmy kogoś
gównem, a nuż się coś przylepi). Ostatnio jednak złamałem swoją
zasadę i zerknąłem na komentarze pod linkiem wrzuconym przez
portal NOIZZ.pl. Artykuł dotyczył portugalskiego ślubu Jakuba
Kwiecińskiego i Dawida Mycka, znanych szerzej jako Jakub&Dawid.
Przeczytałem te komentarze i zaniemówiłem. Oto, nie wiedzieć
kiedy, Polska znów znalazła się w średniowieczu.

Jeden
z moim ulubionych komentarzy brzmi tak: „Szkodzą samym sobie.
Powinni zaradzić takiej skłonności a nie ją pielęgnować.”
Drogie lesbijki, drodzy geje, drodzy biseksualiści. Proponuję byśmy
wyszli naprzeciw oczekiwaniom tego młodego człowieka i grupowo
podłączyli się pod prąd! Tak kiedyś leczono homoseksualizm. Może
nam pomoże? A jeśli nie pomoże, że lesbijki proponuję gwałcić
do momentu aż się nie nawrócą, a gejom parzyć jądra w ukropie,
albo tłuc je kijem baseballowym. No do cholery! Jakieś lekarstwo
musi być na ten obrzydliwy homoseksualizm!
Naukowcy
od lat mówią: „Homoseksualizm to nie choroba”, a prawdziwy
problem to homofobia. Napisałem trzy książki. (KUP "Geja w wielkim mieście" i "Chyba strzelę focha!" TUTAJ ) A właściwie
cztery, bo trzecia część „Geja w wielkim mieście” jest
właściwie ukończona. Za cel wziąłem sobie pokazanie w nich
ludziom, że gej to nikt straszny, że homoseksualizm to po prostu
cecha, na którą nie ma się wpływu i do której otoczenie powinno
przejść właściwie obojętnie. Chciałem pokazać, że gej też
chce kochać, a miłosne czy życiowe porażki przeżywa tak samo.
Pragnąłem pokazać, że gej chce i musi być traktowany tak samo
jak chłopak czy dziewczyna hetero. I naprawdę miałem wrażenie, że
wspólna praca polskiej społeczności LGBT nad tymi sprawami
przynosi efekty. Miałem. Do chwili przeczytania tych komentarzy. A
jeszcze bardziej zabolał mnie fakt, że bez żenady pisały je osoby
młode, w tym uczniowie. Osoby, które urodziły się już w czasach,
gdy słowa „gej”, „lesbijka” czy „związek partnerski”
nie były słowami zakazanymi. I ten radykalizm młodego pokolenia
przeraża mnie chyba najbardziej...