niedziela, 13 października 2013

Ekipa z Warszawy...






"Szansa na zmianę życia."- tak Ania, uczestniczka nowego programu MTV uzasadnia swoją decyzję o udziale w programie "Ekipa z Warszawy", polskiej wersji serii programów pokazywanych w kilku krajach świata. Plotek od kilku dni intensywnie promuje ruszający niebawem show i jego bohaterów. Dotychczas mieliśmy do czynienia ze zdjęciami, ale ostatnio wspomniana już Ania (na zdjęciu pierwsza z prawej) przemówiła. Z ponad 3 minutowego filmu dowiadujemy się, że Ania jest chyba w przedsionku alkoholizmu. Słowo "pić" pojawia się co najmniej 4 razy.


"Można poznać fajnych facetów, nowych ludzi. Można się upić. Hehe. Zrobić coś głupiego. Hehehe. No i ogólnie.. Dobra impreza jest zawsze fajna. Nie?"






"Zazwyczaj tańczę przy rurce jakejś. Hehe. Bo jak się upiję i jeszcze jestem w szpilkach to bolą mnie nogi i trzeba się czegoś trzymać. Bo trzeba trzymać klasę, nie? Bo jak się dupą wywija to trzeba trochę wyglądać inaczej, lepiej."


Sporo dowiadujemy się też o jej guście dotyczącym facetów. Wybranek  Ani musi być


"Duży, łysy i jak mam tatuaże to jest kozak."




Czyli Paweł (czwarty od lewej) i Mariusz (pierwszy od prawej) chyba mają szansę. Pod koniec wywiadu dowiadujemy się też jaki pomysł na siebie w programie ma Ania.


"Na pewno będę szaloną wariatką, idiotką. Uwielbiam się bawić, uwielbiam pić, uwielbiam mieć dobry kontakt z ludźmi."
Zadałem sobie pytanie czy oby na pewno sformułowanie "będę idiotką" jest trafione? Może "będę" należałoby zastąpić słowem "jestem"? Ale nie wnikam. Ania mówi też jakich dziewczyn nie lubi.




"Nie lubię gdy dziewczyny mają wyżej dupę niż głowę. Nienawidzę tego. Rozszarpałabym taką dziewczynę."


 Panowie uczestniczący w show chyba jeszcze się nie wypowiedzieli. Jestem strasznie ciekaw czy oglądając wywiady z nimi będę równie zażenowany.




Pamiętam jak startował "Big Brother". Naukowcy, psychologowie, obrońcy godności ludzkiej nie zostawiali na programie suchej nitki. Że prymitywny, że żerujący na najniższych intymistkach, że poniżający, że dla plebsu. No to kilkanaście lat później doczekaliśmy się tworu, przy którym "Big Brother" to były głębokie rozmowy o filozofii życia! Zachodzę w głowę ile stacja MTV musiała zapłacić tym młodym ludziom, by przed kamerami robili z siebie debili? Bo aż wierzyć mi się nie chce, że robią to sami, z własnej woli i za darmo! To musi być jakaś ściema, ci ludzie muszą być świetnymi aktorami. Przecież nie można sprowadzać życia do picia i imprez! A może można? I można mówić też to:


"Jaki lubię seks... No ostry chyba. Nie? Konkretny chyba. Tak? Hhehe"

 To oczywiście też cytat z Ani.