poniedziałek, 15 sierpnia 2016

W przyszłości: GEJE W POLSCE ARESZTOWANI! ZDANIEM WŁADZ PROPAGOWALI DEWIACJE!

"Związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe. Kiedy przyjdzie czas na Polskę?"  
Takie pytanie na Twitterze rzucili autorzy audycji Lepiej Późno Niż Wcale nadawanej w Tok FM.  
Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź. Wywołany do tablicy poczuł się poseł PiS Stanisław Pięta. Napisał:
"Nigdy. Nawoływanie do aborcji, eutanazji i propagowanie dewiacji będzie karalne"  
Niemal jednocześnie przyszły mi do głowy dwie myśli. Humorystyczna i niekoniecznie zabawna.  Najpierw humorystyczna. 
Napisałem trzy gejowskie powieści. Jedna nawet ma "Geja" w tytule. Czy to już propagowanie dewiacji? Interpretacja może być różna, ale raczej nie ma wątpliwości jak zakwalifikuje tę książkę niezależna prokuratura.  I co wtedy? Milcke, Melchior, Witkowski, Szczygielski i inni zostaną kolegami z celi! (w tym momencie apeluję, o powściągniecie wszelakich niemoralnych - szerzących dewiacje- fantazji! Przecież nie wiadomo jak odczytają je śledczy. Nie wiadomo czy nie lustrują już naszych umysłów). Oczami wyobraźni widzę, też te żółte i czerwone paski w telewizjach informacyjnych i nagłówki światowej prasy:  GEJE W POLSCE ARESZTOWANI! ZDANIEM WŁADZ PROPAGOWALI DEWIACJE! TVP Info oczywiście relacjonuje procesy na żywo. Dostajemy jakieś wyroki, a wokół naszych książek rozpętuje się prawdziwe szaleństwo! W Polsce trafiają do podziemia, istnego drugiego obiegu. A i za granicą wszyscy chcą je mieć. W trzy miesiące "Gej w wielkim mieście", "Chyba strzelę focha!" i "Różowe Kartoteki" wychodzą w Hiszpanii, Belgii, Indonezji, Nowej Zelandii oraz w Botswanie i kilkudziesięciu innych krajach. W Hollywood dochodzi do rękoczynów. Twórcy biją się o prawa do ekranizacji zakazanych nad Wisłą książek. Wkrótce w Polsce zmienia się władza, wyroki zostają anulowane, dostajemy odszkodowania, wychodzimy, zaglądamy na konta, a tam sumy przyprawiające nas o zawał serca. Dla takiego scenariusza wytrzymam nawet (niezbyt dotkliwą) karę wymierzoną przez posła Piętę. 
A teraz scenariusz, któremu daleko do zabawnego. Niestety dużo bardziej realny. 
Parę dni temu "Wiadomości" TVP pokazały materiał o właścicielu łódzkiej drukarni, który odmówił podjęcia współpracy z organizacją LGBT argumentując, że nie zrobi materiałów tylko z tego powodu, że miały wspierać walkę o prawa mniejszości. W sprawę włączyli się (z jednej strony), Rzecznik Praw Obywatelskich i (z drugiej) Minister Sprawiedliwości. A "Wiadomości" podały, że pan drukarz obawia się o bezpieczeństwo swoje, swojej rodziny i swojego biznesu. Już widzę te hordy agresywnych, zamaskowanych uzbrojonych po zęby - w kije baseballowe, meczety, kastety, paralizatory, gazy łzawiące -gejów i lesbijek, którzy szturmują i równają z ziemią drukarnie przestraszonego mężczyzny. A poważnie. Zaświeciła mi się w głowie czerwona lampka. Pomyślałem, że taki materiał to nie przypadek. Właściwie byłem przekonany, że to badanie gruntu przed otwarciem kolejnego wojennego frontu lub wręcz jego dyskretne otwarcie. Z mniejszościami. I dziś, po wpisie posła, jestem tego pewien. My, geje lada chwila dołączymy do listy wrogów władzy. To oczywiste, że trzeba będzie czymś przykryć brak kasy na 500+. Zostaniemy oskarżeni o wyimaginowane zakłócanie porządku publicznego i spotkają na za to kary. Tak będzie! Pięta to powiedział! Potwierdził moje przeczucia sprzed kilku dni!
Kiedyś napisałem na blogu o tym, że niektórzy - zmęczeni rzeczywistością - geje w ostatnich wyborach prezydenckich poparli kandydata Dudę. Ja oddałem głos nieważny i nawet nie wiecie jak bardzo tego żałuję. Ale spokojnie, wyciągam wnioski i uczę się błędach.