czwartek, 26 września 2013

Biskupowi Pieronkowi jest przykro

Właśnie obejrzałem "Fakty" w TVN. A tam materiał o aferze pedofilskiej na Dominikanie z udziałem polskich księży. I co zobaczyłem. Kardynał Dziwisz daje jakąś smętną wypowiedź po czym prosi, by jednak jej nie emitować (dziennikarska i tak emituje, szykuje się koniec przyjaźnił Dziwisza z TVN), a wcześniej abp Pieronek (który zasłynął już wypowiedzią, że "Żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby korzystać z pewnych możliwości, jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego pchają go namiętności. Przepraszam bardzo, ale świata nie zmienimy.") dosłownie wydusił z siebie, że w całej tej skandaliczne sytuacji jest mu przykro. Mi jest przykro, że Pieronkowi jest przykro. I że całemu episkopatowi jest przykro, tak bardzo przykro, ze nikt poza Dziwiszem się nie wypowiedział. Nikt nie powiedział, że to jest wielki skandal, ze to grzech, że to przestępstwo, że trzeba to piętnować, osądzić,  karać. Nikt się nawet nie skrzywił. Wielki różowy słoń stoi w salonie. Wszyscy siedzą, piją herbatkę i zajadają kremówki. I udają, że rzeczony słoń to element wystroju, że tak właśnie powinno być i nie ma się czemu dziwić. A księżulo pedofil siedzi na jakiejś podkrakowskiej wsi zbunkrowany na strychu w domu mamy i taty. Wyobrażacie sobie co by było, gdyby sprawa dotyczyła homoseksualisty? Wtedy reakcja była dokładnie taka, jaka powinna być teraz. A do tego suplementy. Wzburzony tłum obrońców moralności szturmem wziąłby chałupę, w której miałby się ukrywać rzeczony pedofil-gej. Z pacierzami na ustach przetrząśnięto by każdy zakamarek tego domostwa. Do skutku. A następnie odarto by tego zboczonego pedała ze skóry i niesiono jego skalp przez całą wieś. Potem ogłoszony triumfalnie, że pedofilia to cecha wrodzona wszystkich gejów i absolutnie nie można nam dać pod opiekę żadnych dzieci (o adopcji nawet nie wspominam). Pojawiłby się postulat, że należy ze szkół i przedszkoli, klubów sportowych, kółek zainteresowań - i wszystkich innych miejsc, gdzie pojawiają się dzieci - zwolnić wszystkich nie żonatych, po 25 roku życia. bo istnieje cień szansy, że są gejami i tylko czekają, żeby zgwałcić jakieś dziecko. A w przypadku naszego księdza, który zniszczył życie młodym Dominikańczykom (a może Polakom też) jest cisza. A Kościołowi jest co najwyżej przykro. I oczywiście nie ma mowy o żadnych finansowych zadośćuczynieniach. Podkreślił to także bp Pieronek. Zaraz się okaże, że chłopcy na Dominikanie są jak kobiety w Indiach. Sami sobie winni, że papieski ambasador ich zgwałcił, albo i więcej! Że to oni zgwałcili jego! A Prymas Polski abp Kowalczyk twierdzi, że taka obrzydliwa afera to prywatna sprawa księdza pedofila i Kościołowi jako organizacji nic do tego...