wtorek, 10 czerwca 2014

Maryla i disco polo

Przysypiałem oglądając tegoroczny Festiwal w Opolu. Dawno nie wiało z amfiteatru taką nudą. I gdy podczas koncertu Superjedynek dosłownie kleiły mi się powieki na scenę wyszła Maryla Rodowicz. Kocham ją miłością pierwszą o wielu lat. Za całokształt, a szczególnie za płyty "Przed zakrętem" i "Kochać". Babcia Maryla wyskoczyła w żółtych trampkach i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu usłyszałem, że z głośników płyną dźwięki przeboju zespołu Weekend "Ona tańczy dla mnie".


 Momentalnie się przebudziłem. Facebook w sekundę wypełnił się komentarzami w stylu "wstydzę się za Marylę", "po co ona to robi?". I wszystkim obrońcom fałszywej muzycznej moralności odsyłam do reakcji opolskiej publiczności. Oto Maryla Rodowicz, żyjąca legenda polskiej muzyki, na Festiwalu w Opolu zaśpiewała jedne z największych polskich hitów wszech czasów. Przy których te wszystkie gwiazdki celebrytki i ich rzekome hity mogą się schować. Czy to się komuś podoba czy nie "Jesteś szalona" i "Ona tańczy dla mnie" to wielkie przeboje polskiej piosenki. I szczerze mówiąc dziwi mnie, że trafiły do Opola dopiero teraz. W końcu to festiwal dla ludzi i dobrze, gdyby wszyscy fani muzyki coś dla siebie znaleźli. Nie, nie twierdzę, że Opole należy przemianować na festiwal disco polo. Broń Boże! Uważam jedynie, że od czasu do czasu warto wpuścić tam jakieś - nawet kontrowersyjne - powietrze. Pamiętam rok 2000, w Opolu, w duecie z Pawłem Kukizem "Zośkę" zaśpiewała Shazza! Matko, co to się działo. Jakie komentarze były. obraza majestatu festiwalu, że schlebianie jarmarcznym gustom, że wpuszczenie plebsu na salony. A gdy Shazza wyszła na scenę ludzie oszaleli. No i jeszcze się okazało, że laska faktycznie śpiewa. Rok później królowa disco polo wystąpiła już sama. I to w koncercie premier. Zajęła drugie miejsce, zaraz za "Powidz" Ich Troje. A wracając do Maryli. Myślę, że po pierwszym szoku te jej interpretacje przejdą do historii. Posłuchajcie tylko tych pięknych aranżacji. Kto by pomyślał, że "Jesteś szalona" może zabrzmieć tak szlachetnie? To co zrobiła Maryla Rodowicz świadczy o jej olbrzymim dystansie do siebie i do tego całego zbotoksowanego do granic możliwości shoł biznesu.Wtórnego, skostniałego, płytkiego, zachowawczego i kompletnie bez polotu.   I paradoksalnie potwierdza to jej wielkość i niekwestionowaną pozycję. Maryla Rodowicz może proszę Państwa wszystko, bo jest szalona. I po festiwalu to ona - a nie niewidoczny biust jednej z wokalistek, która wciąż myśli, że jest gwiazdą - jest na ustach wszystkich. I tak ma być.