środa, 9 listopada 2016

Prezydent USA z ręką w kobiecych majtkach?







Nieco ponad rok temu Polacy wybrali na prezydenta Andrzeja Dudę, o którym dziś możemy powiedzieć, że okazał się produktem marketingowym, wydmuszką, długopisem do podpisywania ustaw podsuwanych przez szefa partii, który go namaścił i wymyślił. Część Polaków już żałuje, kolejni będą żałować w niedalekiej przyszłości. Dziś Amerykanie wybrali na głowę państwa bogatego celebrytę, potwora którego stworzyły media. Przez dwa lata podchwytywały każdą wypowiedzianą przez niego bzdurę i robiły z niej „czerwony pasek”. Trumpa urodziły media. Tak myślę. Ster mocarstwa wędruje w ręce człowieka, który chełpi się tym, że nie oddałby pieniędzy „czarnemu bankierowi” i opowieściami, że wkłada kobietom rękę w krocze, a język do gardła. Bo jest sławny, a kobiety sławnym pozwalają na wszystko. Andrzej Duda na szczęście takich rzeczy nie mówił i zapewne nigdy nie powie, ale mówił co innego. Obiecywał, że wszystko się da. WSZYSTKO. Razem z PiS wmówił ludziom, że istnieje jakaś grupa złych ludzi, który nie pozawalają im oddychać pełną piersią i korzystać z życia. Obiecywał góry pieniędzy i, wraz z rządem, te kasę rozdają. A to, że ludzie nie będę umieli policzyć ile im zabrano, a ile dano? Tym lepiej. Trump i Duda używają tych samych słów „odbudowa”, „opieka nad weteranami”, „mamy wielki plan”, „nic nie leży poza naszym zasięgiem”, „musimy myśleć w odważnych kategoriach”. Kto zagłosował na Trumpa i na Dudę? Podejrzewam, że ci, którzy myślą tak jak oni. O „czarnym bankierze”, o kroczu kobiety, o złej grupie, która im zabiera zamiast dawać. Zmiana elit? Potrzeba rewolucji kadrowej? Być może. Tylko jeśli jest rewolucja, muszą być ofiary.  Z dwojga złego uważam, że dla świata wybór Trumpa może skończyć się katastrofą. Facet mówił, że gwarancje bezpieczeństwa dawane przez NATO wcale nie są takie pewne. OK, może dorośnie do roli i jednak się z tego wycofa. A jeśli nie? To głupie, ale ja nie chcę żadnej wojny. Chcę żyć w normalnym bezpiecznym świecie. Pomyślałem w nocy, że chyba świat skręca w prawo, ale nie. Świat się zakręcił. Nie wie gdzie jest. Nie wiedzieć kiedy w świecie zrodziła się chęć odgradzania się, budowania murów i lęków przed obcymi, którzy – według populistów -  myślą tylko o tym jak wtargnąć do jakiegoś kraju, zgwałcić kobiety i rozgrabić rodowe dobra… Pewnie za jakiś czas ludzie poczują, że nie tędy droga. Oby nie było zbyt późno.

To nie prawda, że jeden głos w wyborach nic nie znaczy. Jeden głos może znaczyć wszystko. Bo wygrywają ci, których jest po prostu więcej. U wszelkiej maści radykałów nie ma, że się nie chce bo pada deszcz. Im zawsze się chce, bo im bardziej nieprzewidywalnie, tym lepiej.