środa, 4 stycznia 2017

O sprawie Petru. Polacy znów biją rekord świata i okolic w hipokryzji



Internetom odbiło na Ryszarda Petru i Joanny Schmidt. Niektóre media i politycy nie potrafią ukryć radości z tego, że wreszcie się go udało na czymś przyłapać. Jednak im dłużej na to wszystko patrzę, tym dłużej zastanawiam się o co ta afera?

Ludzie na forach wypowiadają się tak, jakby nikomu z nich nigdy w życiu nie przytrafił się romans, jakby wszystkie małżeństwa były zgodne, szczęśliwe i trwałe, jakby nikt nigdy nie zerkał lubieżnie na koleżankę lub kolegę z pracy, uczelni czy gościa w tramwaju, jakby absolutnie nikomu nie przytrafił się skok w bok. Tymczasem te umoralniające gadki to po prostu gówno prawda. Wszyscy żyjemy wśród ludzi i wszyscy byliśmy świadkami lub bohaterami przeróżnych sytuacji. I mówienie, że politykowi czegoś nie wolno lub nie wypada jest nieuczciwe. Po prostu. Polityk to człowiek z krwi i kości, któremu ma prawo nie wyjść małżeństwo. Polityk ko ktoś, komu może przytrafić się romans czy rozwód. I nie myślę tu tylko o Petru. To samo dotyczy każdego innego polityka. Oczywiście sytuacja komplikuje się, gdy polityk wcześniej głosił konserwatywne podejście np. do rozwodów, ale mimo to uważam, że jeśli ma się męczyć w nieudanym małżeństwie to lepiej jeśli ludzie się rozstaną. Każdego, kto robi młyn wokół osobistego życia Petru należy przestrzec. Ludzie, naprawdę nie wiadomo co wam los zafunduje jutro, za miesiąc czy za rok. Z kim wam zrobią zdjęcie i gdzie was zaprowadzi życie. Bo życie to taka złośliwa i pamiętliwa bestia. I lubi być przekorna. W naszym państwie dzieją się rzeczy dużo bardziej istotne niż romans polityka.

Pompowanie zamieszania i odsądzanie Petru i Schmidt od czci i wiary dziwi tym bardziej, że konserwatywnej i bogobojnej części opinii publicznej nie zbulwersował tak bardzo jeden z posłów, któremu nie tylko zdarzyło się zdradzić żonę, ale również podnieść na nią rękę. A inną panią miał nakłaniać do aborcji. I co? nic się nie stało?

A jeśli chodzi o posłankę Schmidt i posła Petru. Jeśli jest tam uczucie,jeśli jest tam pory serca, jeśli jest tam miłość to kibicuję im tak, że mocniej się nie da. Bo miłości trzeba kibicować. Miłość zawsze jest lepsza niż złość, nienawiść czy wszelkiego rodzaju fobie. Miłość jest zajebista. A wszyscy występujący w tej konkretnej historii jakoś się ze sobą dogadają. Aplauz i ujadanie gawiedzi nie są im do niczego potrzebne. Jasne, że szkoda iż dotychczasowe ich związki się nie udały. Każdego związku czy małżeństwa szkoda. Nie wiemy jednak z jakich powodów nie wyszło , nie znamy żadnych szczegółów. Obracamy się w sferze plotek. To za mało, by wydawać kategoryczne sądy czy jednoznaczne oceny. Zajmijmy się tym, co mamy w domach i łóżkach.

A roztrząsających sprawę dziennikarzy rozumiem najmniej. Uprawiam ten zawód od 13 lat i tylu rozwodów, rozejść, zdrad i tajemnych (bądź mniej tajemnych) romansów co w medialnym światku nie widziałem nigdzie indziej. Czasem nawet wtedy, gdy żona była w drugim pokoju...