sobota, 4 października 2014

Super stypa w TVP2



 foto. TVP



Smutek, żal i stypa. tak najkrócej można opisać to, co działo się wczoraj wieczorem na antenie TVP2. Mowa o programie "Super Starcie". Wedle założenia znani (lub ciut mniej znani) mają się zmagać z różnymi stylami muzycznymi. No i się zmagają. Gwiazdy  (głównie) nieco już przykurzone walczyły wczoraj w rokiem. Śpiewała Reni Jusis, śpiewał Mietek Szcześniak, drugi Karpiel-Bułecka, Rafał Brzozowski, Natasza Urbańska (tym razem nie rolowała blanta, chociaż nie wiemy co działo się za kulisami). Całość prowadził Antoni Królikowski i Marika, która jeszcze miesiąc temu rezygnowała z "The Voice", by zająć się swoją muzyką. Zajmowała się jak widać całe 4 tygodnie! Warto wspomnieć jurorów. Był Wojciech Mann, była jakiś pan, którego nazwiska nie pomnę i - gościnnie - Kasia Nosowska. Z uwagą patrzyłem szczególnie na tę ostatnią. Miałem wrażenie, że chciało się jej zaśpiewać "i co ja robię tu, uuu". Wyglądała jakby miała ochotę zwrócić przyjęte za udział w "show" honorarium, uciec do domu i jak najszybciej wyprzeć ten epizod ze swojej pamięci.  Ten program to najnudniejszy program rozrywkowy w historii telewizji. Zero pomysłu na produkcję, wszystko siermiężne jak za komuny, ani krztyny dramaturgii, bez polotu.  Cięcia budżetowe wychodzą z każdego kąta. W studiu jest ciemno i ciasno jak w trumnie, jurorzy siedzą jak za karę na jakiejś zastawce i nawet udawać im się nie chce, że jest fajnie. Wszyscy - także uczestnicy - wyglądali jakby wpadli zarobić parę złotych. A dodatkowo prowadzący zachowują się tak, jakby nie wiedzieli co się za chwilę stanie. Dobra mina do złej gry tym razem nie wystarczyła. BOLI! Bolą oczy, bolą uszy, boli poczucie estetyki. I to bardzo. Wizyta ABBY w Studio 2 30 lat temu była atrakcyjniejsza.

Załóżmy, że TVP to średniej klasy auto. Jedzie, jedzie, jedzie. Co chwila coś tam wkładają, wymieniają. Nikt nie kontroluje co. Ważne, żeby zrobić cokolwiek. Samochód zwalnia - wraz ze spadającą oglądalnością wszystkich kanałów TVP - ale jedzie dalej. W pewnej chwili ktoś wpada na pomysł, by do średniej klasy auta wstawić nowe siedzenie. Z przodu. Bo piątkowy wieczór to ewidentnie przód os strony kierowcy. I kupuje ktoś ten fotel. Podobno fajny. I nagle się okazuje,że fotel może i był fajny, ale na zdjęciu w necie. Bo jak już przyszedł to okazało się, że jest mocno zużyty i nikt nie umie go zamontować. I tak jedzie ten samochód z niestabilnym fotelem po stronie pasażera. Może dobrze, że puszczają to w tym samym czasie co Polsat "Taniec z gwiazdami". Mniej widzów to też mniejszy obciach. Ale cóż... z pewnością ktoś na tej chale zarobił.