czwartek, 23 lutego 2017

Straciła pracę w „Na dobre i na złe” za robienie loda figurce świętego papieża


Miałem nie pisać o głośnym spektaklu „Klątwa”, który od soboty gra warszawski Teatr Powszechny, a trąbią o nim wszystkie media. Dla niewtajemniczonych. To ta sztuka, w której na samym początku na scenę wyjeżdża pomnik papieża Jana Pawła II z penisem we wzwodzie, a aktorka robi tej figurce loda. Byłem, widziałem, więc naprawdę mogę się wypowiedzieć. I właśnie o tę aktorkę chodzi. Nazywa się Julia Wyszyńska. Masowej publiczności znana jest z serialu TVP2 „Na dobre i na złe”, ale nie będzie już występować w roli lekarki. Jacek Kurski zdecydował, że zwalnia ją z pracy. Czułem, że tak będzie... 

 foto.TVP.pl

Wybitny reżyser Kazimierz Dejmek powiedział kiedyś, że aktor jest od grania, a dupa od srania. I powiedział to w czasach naprawdę trudnych dla artystów, w stanie wojennym. Powiedział to Gustawowi Holoubkowi, gdy on i jego – sympatyzujący z Solidarnością - koledzy nie mieli się gdzie spotykać. Rozumiem tę myśl tak, że aktor ma służyć ludziom, publiczności, widzom i nimi się zajmować. A nie politykami czy politykierami. Aktor to zawód. Polega na tym, że udaje się kogoś innego. Czasem pedofila, czasem gwałciciela, czasem kogoś kto leje żonę, czasem się udaje, że się robi loda (w niektórych filmach się nie udaje). Czasem się udaje,że loda robi się szefowi, a czasem księdzu. Sam we własnej książce, w „Geju w wielkim mieście” ( KUP PAKIET: "GEJ W WIELKIM MIŚCIE" i "CHYBA STRZELĘ FOCHA" TU ZA 34,93 zł ), mam wątek sekretnych homoseksualnych orgii organizowanych przez księży. I gdyby to był film aktorzy musieliby to zagrać. Bo tak jest w scenariuszu. Koniec, kropka.

Jacek Kurski, przykładny mąż, który wcale nie rozwiódł się żoną, uznał że Pani Julia Wyszyńska robiła loda naszemu świętemu naprawdę. Ma też w „Klątwie” drugą kontrowersyjną scenę. Rozważa możliwość zbiórki pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego, do której ostatecznie nie dochodzi. Nie bardzo wiadomo co bardziej rozsierdziło prezesa TVP. Oficjalnie laska robiona figurce. „Ta pani sama podjęła decyzję o zerwaniu współpracy z TVP dokonując aktu zbezczeszczenie postaci świętego Jana Pawła II. Takich rzeczy nie można akceptować” - powiedział Kurski. No więc prezesie kochany! Czy teraz z seriali TVP znikną wszyscy aktorzy, którzy grali – GRALI, podkreślam - w teatrze czy w filmach kontrowersyjne role? Czekam na to! Zapewne znajdą się takie aktorki, które mają na koncie rolę kochanki księdza. Albo aktorzy, którzy GRALI pedofilów i udawali seks z dzieckiem. Albo śpiewali piosenki wyśmiewające kler. Też znikną? Szkoda, że prezes TVP idzie drogą władz PRL, które męczyły aktorów i utrudniały im życie.

Bardzo bym chciał, żeby obsada „Na dobre i na złe” ujęła się za koleżanką i odmówiła dalszego udziału w serialu. Bardzo bym chciał, by pokazali Kurskiemu środkowy palec. Co wtedy zrobi? Zdejmie z anteny serial, który ciągnie tę jego ryjącą po dnie telewizję? Niech zdejmuje. Ktoś inny kiedy przyjdzie i wznowi produkcję, ale sumienie aktorzy będą mieć czyste.

[AKTUALIZACJA] Pani Wyszyńska sama odeszła odeszła z serialu TVP już w grudniu. Widać Pan Kurski to taki szef, który nie wie kto u niego pracuje i zwalnia niepracujących. A sam fakt, że przyszło mu coś takiego do głowy jest karygodny. To terror, próba prewencyjnego zastraszenia aktorów, żeby grali, ale tylko bogobojne dewotki, matki gromadki dzieci pobierającej 500+ lub żony żyjącej zgodnie z nauką kościoła.

Jeśli zaś chodzi o „Klątwę” to jest mocna, nawet bardzo. Ale na pewno to nie jest sztuka o bezczeszczeniu pamięci Jana Pawła II, ani nawet o robieniu mu loda. Mu, jako Karolowi Wojtyle. Ta scena wyrwana z kontekstu może tylko oburzyć bigotów, nic więcej. „Klątwa” to opowieść o zabobonie, który zawładnął ludzkimi duszami. O stereotypie, który rządzi Polakami. O hipokryzji, która zrosła się z nami tak bardzo, że jej nie zauważamy. „Klątwa” jest wreszcie o krzywdzie, którą sobie wyrządzamy. Uderza w Kościół, fakt. W Kościół jako chciwą instytucję pełną zabobonów, stereotypów i hipokryzji. Ale na pewno nie uderza w ludzi wierzących, ani w czystą i prostą wiarę w Boga. Bo w moim przekonaniu Bóg i Kościół to często dwie różne bajki.