piątek, 11 lipca 2014

Korwin uderzył Boniego... słów brak

"Przemoc rodzi przemoc" - zwykła mawiać Superniania Dorota Zawadzka w powtarzanym właśnie programie o kłopotach rodziców w wychowywaniu dzieci. Ciekawe czy Superniania znalazłaby sposób na agresywnego dorosłego. A do tego posła do Parlamentu Europejskiego Janusza Korwin-Mikkego, który przyznał w telewizji, że na spotkaniu w MSZ spoliczkował europosła PO - Michała Boniego.  Trudno było mi uwierzyć w to, co Boni napisał na Twietterze:




Myślałem, że może Korwin jakoś przypadkiem się odwinął i stało się tak, że akurat jego ręka wylądowała w okolicy Boniego lub też na jego twarzy. Przyszło mi nawet do głowy, że Boni jest nieco nadwrażliwy. Ale gdzie tam! Korwin przyznał się do tego na antenie telewizji. Co więcej! Nic a ni nie żałuje i mówi, że gdyby tego nie zrobił to uschłaby mu ręka i byłoby to dla niego dyshonor.  Ja jebię! "Ja go nie pobiłem, nie skopałem." - mówi radosny i dumny z siebie Korwin w TVP. - "jak tylko odebrałem mu honor i oczekuję na jego sekundantów" - dodał. Warto nakreślić tło tych wydarzeń. Korwinowi chodzi o przeszłość Boniego. Wikipedia podaje: "W 2007 roku Boni wydał publiczne oświadczenie, podając, iż w 1985 funkcjonariusze SB za pomocą szantażu wymogli na nim podpisanie deklaracji współpracy  Oświadczył, że do podpisania tej deklaracji doszło po wielogodzinnej rewizji w jego domu po groźbach ujawnienia jego zdrady małżeńskiej i zamknięcia trzyletniego dziecka w milicyjnej izbie dziecka. W archiwach SB umieszczono w 1988 jego teczkę jako kandydata na tajnego współpracownika zawierającą pięć notatek na temat rozmów. W 1989 na jego teczce skreślono oznaczenie kandydata, pozostawiając tylko TW."  I właśnie za to PRL-owski opozycjonista Janusz Korwin-Mikke (ostatni raz wymieniam jego imię i nazwisko) żąda od Boniego przeprosin. Dodatkowo ten pan utrzymuje, że zrobił dobrze i właśnie tak należy robić! I że przedstawiciele partii tego pana będą tak robić na forum polskiego Sejmu (jeśli do niego w przyszłym roku wejdą).  Ponadto ten pan uważa, że to Boni robi z igły widły lecąc z tym do mediów. Jestem zatrwożony kierunkiem, w którym zmierza polskie życie publiczne. Jaki wychudzony kolo boje ludzi i uważa, że wszystko jest w porządku. Ale jeszcze bardziej zadziwia mnie to, że zapewne znajdą się za chwilę ludzie, którzy stwierdzą, że naprawdę nic nadzwyczajnego nie zaszło i że nie ma się nad czym zatrzymywać. Nie wiem co z tym panem jest nie tak? Czy ojciec go bił? Czy koledzy nie chcieli z nim grać w piłkę? Czy może był zamykany za karę piwnicy? A może był bezstresowo wychowywany? Wszystko jest możliwe. Pewne jest natomiast jedno. Facet nie jest nie normalny i powinien się leczyć. Natychmiast. A media nie powinny go pokazywać. Bo to propagowanie zachowań aspołecznych, niemoralnych i pozbawionych elementarnej kultury nie tylko politycznej, ale i osobistej. Gratuluję wszystkim, którzy na niego głosowali. Super decyzja!