niedziela, 23 marca 2014

Michał Witkowski robi nam GEJOM krecią robotę



Zacznę od tego, że wiele lat temu Michał Witkowski był dla mnie kimś na kształt "wzoru" (chociaż to nie jest do końca trafne określenie). Tak samo jak Marcin Szczygielski. Czytałem ich książki i to właśnie gdzieś między "Lubiewiem", a "Berkiem" zaczął we mnie kiełkować "Gej w wielkim mieście".  I tylko ja wiem jak bardzo przykro mi jest, gdy po latach patrzę na wywiad, którego Pudelkowi udziela mój niegdysiejszy idol - Michał Witkowski. Ja wiem, że media, że musi być skandal, bo bez tego nie zaczytują, że konieczne jest przerysowanie, że nie ważne czy dobrze czy źle byle po nazwisku, że show musi trwać. Wiem też, że prawdopodobnie nie powinienem atakować kogoś z własnego środowiska, ale po namyśle doszedłem do wniosku, że mogę to zrobić. Rozgrzesza mnie bowiem fakt, że sam Witkowski robi środowisku krecią robotę. Nie będę się czepiał tego, jak wygląda - jego sprawa. Sam decyduje co na siebie wkłada i co w siebie wstrzykuje. Bardziej boli mnie co mówi. Rozmowa zaczyna się od wierutnego kłamstwa. Autor "Lubiewa" ogłosił, że dostaje pół miliona zaliczki od wydawcy za jedną książkę. "Gazeta Wyborcza" szybko go zdemaskowała wyliczając, że 500 tysięcy złotych zaliczki to... 75% od sprzedanego egzemplarza. Wyborcza wyliczyła to na podstawie prostego rachunku  wg. danych z wydawnictwa Świat Książki: 17 500 sprzedanych egzemplarzy "Drwala" przy cenie okładkowej 39,90 zł. Uśmiechnąłem się. I zaręczam Wam, że to NIE jest możliwe. Chciałem napisać, że ani w Polsce, ani pod żadną inną szerokością geograficzną, ale co do tego ostatniego nie mam pewności. Bo może np. w Rosji, Chinach czy na Białorusi, gdy książkę wydaje ktoś polityczne ustawiony czy w inny sposób ważny dostałby  i 80%. W Polsce autorzy dostają co najwyżej 7,5% :) Bo żadne wydawnictwo nie autorowi więcej zaliczki niż zarabia na książce. To chyba logiczne?:)

Pójdźmy dalej. bo to dalej boli mnie dużo bardziej. zarówno w "Geju w wielkim mieście" jak i w "Chyba strzele focha!" chciałem pokazać ludziom, że gej to normalny człowiek. Chciałem i chcę oswajać ludzi z nami. Bo ludzie wciąż myślę, że gej to właściwie takie nie wiadomo co. Ni pies ni wydra. Z listów od Czytelników wiem że ta moja misja odnosi skutek. I co zrobić w momencie, gdy na ekranie pojawia się ostrzyknięty nie wiem czym Michał W.? I przez kilka minut z nogą na stole, bez żenady opowiada o nowinkach z zakresu medycy estetycznej, o tym że cioty są wszędzie i że lobby homoseksualne rzeczywiście istnieje i bardzo mu pomaga w teatrach, mediach i urzędach. Nie chcę, żeby wyszło na to iż biadolę, że ja jestem poza lobby, ale do cholery... Nie wciskajmy ludziom aż takiego kitu. Bo widz Pudelka naprawdę gotów wyciągnąć wniosek, że żeby się w Polsce przebić należy dać dupy komuś w telewizji lub w jednym czy drugim teatrze. Chociaż... może faktycznie tak jest? Nawet jeśli to chyba nie jest to powód do dumy. Czy to znaczy, że Michał bez lobby by się nie przebił?

Podsumowując. Nie wiem co się porobiło z Witkowskim. Zawsze był kolorowym ptakiem, jego medialna osobowość zawsze była kontrowersyjna. Jednak teraz z tej przemożnej chęci ponownego zaistnienia stracił kontakt z rzeczywistością. A takimi "występami" robi środowisku homoseksualnemu w Polsce dużo więcej złego niż dobrego. Powiela stereotypy i zdaje się mówić "gej jest właśnie taki jak ja." A nie jest to prawda.Nie ma we mnie zgody, żeby w Polsce, gdzie wciąż musimy udowadniać a to, że jestem facetami lub to, że NIE jesteśmy pedofilami, na gejów patrzono przez pryzmat dzisiejszego Witkowskiego. To bardzo skrzywiony obraz. Daleki od prawdy. A jak Michał nie wie co zrobić, żeby zwrócić na siebie uwagę niech może napisze jakąś zajebistą książkę? Bo to umie i niech nie pozwoli się - jak teraz - nieść w kierunku nicobryctwa czy innej modowej blogerki. 

Wiadomo, że Witkowski jest w przededniu premiery nowej książki. A to, co robi i mówi świadczy niestety o tym, że ona sama może się nie obronić i trzeba ją wspomagać cudowaniem ... Skoro dostał za nią pół miliona to nie wiem czemu musi robić z siebie pośmiewisko. Ja bym wolał mieć i pół miliona i twarz.