piątek, 14 marca 2014

Platforma + Kamiński = Robienie ludzi w balona




Michał Kamiński - ur 28 marca 1972 roku w Warszawie, polski polityk.  W 1999 udał się razem z Markiem Jurkiem i Tomaszem Wołkiem do UK, by tam spotkać się z przebywającym w areszcie domowym gen. Augusto Pinochetem - chilijski dyktatorem i przywódcą junty w Chile w 1973. W 2000 roku zasłynął "błyskotliwą" wypowiedzią o "pedałach". Następnie mocno przytył. Bardzo mocno, aż obrzydliwie. Bliski współpracownik Lecha Kaczyńskiego, autor jego sukcesu wyborczego i zwycięstwa PiS w 2005 roku. Dwukrotnie poseł PiS, wybrany z listy tej partii do Europarlamentu. W trakcie kadencji porzucił partię Jarosława Kaczyńskiego. W listopadzie 2013 na antenie TVP Info zapewnił, że nie będzie już kandydował do PE i nie wybiera się do Platformy Obywatelskiej.Gdy słuchałem tamtego wywiadu pomyślałem: no nic dziwnego, w PO chyba nikt na ciebie nie czeka. Ciężko przywołać nazwiska polityków, którzy tak pluliby na Tuska i jego partię. Jakież było moje zdziwienie wczoraj wieczorem, gdy media doniosły, że liberalna i chcą (cały czas tylko chcąca) wprowadzenie w Polsce związków partnerskich dała temu samemu Kamińskiemu "jedynkę" na liście do PE w okręgu lubelskim. WSZYSTKO MI OPADŁO.

Cóż. Wygląda na to, że bardzo przyjemna pensja europosła nie śmierdzi. Wobec tego jak trzeba to nawet "pedałów" się  polubi? Jeśli w życiu umie się być tylko posłem to tak.

 Niby można się było tego spodziewać, ostatnie wywiady Kamińskiego, w których dla odmiany pluł na Kaczyńskiego, wskazywały na jakiś jego romans z PO. Myślałem jednak, że chce jakąś placówkę, że minister Sikorski - z którym się przyjaźni - załatwi mu coś takiego. Po cichu. A tu proszę! "Jedynka" w wyborach. Bez wstydu, bez żenady. Nie znam się na polityce, ale na mój nos wyszło właśnie na jaw, że PO bardzo brzydko się chwyta... Wie, że tonie i w prawicom okręgu stawia na kogoś, kogo zdjęcie powinno być w encyklopedii pod hasłem "zakuta konserwa". Oby mieszkańcu okręgu lubelskiego nie dali się nabrać. Bo to przykre, że z ludzi w taki sposób próbuje się robić wała. Ta decyzja świadczy o tym, że PO nie ma żadnego ideologicznego trzonu, że jest tam miejsce dla każdego, kto pomoże zdobyć dodatkowe głosy. Bez względu na to jak wypowiada się o konkurentach politycznych (poniższy film 03:52) ,  mniejszościach seksualnych czy kogo odwiedza.

Kamiński o Zalewskim, którzy zdradził PiS na rzecz PO


Teraz tylko pora na Marcinkiewicza (niegdyś ZChN) i Giertycha (dawniej LPR), którzy tak bardzo przymilają się PO, że z pewnością Tusk im się jakoś odpłaci i wskoczą na listy Platformy do Sejmu. W jakichś konserwatywnych okręgach.