wtorek, 7 stycznia 2014

Biedna Urbańska



Żeby nie było, że jestem czepialski, że czepiam się lizania umywalki i że znów nic mi nie pasuje... Najpierw posłuchałem tej piosenki nie patrząc na teledysk. Pierwsze wrażenie? No super! Jest akordeon, ja kocham dźwięk akordeonu. Jednak po chwili coś mnie trafiło. Zaczęła śpiewać, a ja kompletnie nie potrafiłem zrozumieć co... W pierwszej chwili pomyślałem, że może za słabo znam angielski i nie bardzo potrafię rozszyfrować tak szybko śpiewany tekst. W 25 sekundzie dosłuchałem się, że ona śpiewa też po polsku:

"weź mnie na disco, zrobię ci hardcore."

I więcej nie byłem w stanie zrozumieć. Chociaż są tam jeszcze jakieś wstawki po naszemu to ani po polsku, ani po angielsku nie byłem w stanie rozumieć o czym ona do mnie śpiewa. I tak prawie do końca piosenki. Bo przed końcem usłyszałem jeszcze coś o "rolowaniu blanta na backstage'u" i coś o sodzie. Wokal i tekst przykrywało przeraźliwe dudnienie. Z opisu poniżej, że tekst którego nie słychać napisała Zofia Kondracka. Zastanawiam się czy jej nie odszukać i nie poprosić o wysłanie tego, co napisała dla Nataszy Urbańskiej. Drugi raz wysłuchałem piosenki już z jednoczesnym oglądaniem klipu wyreżyserowanego przez Janusza i Jakuba Józefowiczów. Usiadłem w wrażenia. Natasza Urbańska pije wodę przelewająca się z umywalki, wije się do łazience, na widok której Perfekcyjna Pani Domu zeszłaby na zawał oraz tuli się do upierdolo*ego jakąś sadzą lustra. Moczy tez włosy we wspomnianej umywalce i rzuca nimi jak w konwulsjach. Mam wrażenie, że w pewnej chwili liże rzeczoną umywalkę. Przy czym podczas tych wszystkich akrobacji uśmiech nie schodzi z twarzy więc domyślam się, że ma z tego wielką frajdę.
Rodzi mi się zasadnicze pytania: Po co to wszystko? Co ona paliła przed nagraniem tej piosenki i podczas zdjęć do teledysku? Czy to przypadkiem nie jest jakiś pastisz? A ja się bez sensu czepiam. bo nie rozumiem konwencji?

Natasza Urbańska to bardzo piękna kobieta o nieprzeciętnym talencie wokalnym i tanecznym. Nie skłamię jeśli powiem, że naprawdę czekałem na tę jej zapowiadaną od lat płytę. Czemu, zamiast zamówić piosenki u najlepszych autorów i kompozytów (a ma takie możliwości), dostaje drgawek w jakimś dworcowym kiblu i śpiewa piosenkę, którą ciężko zrozumieć? Czy ten Józefowicz uszu nie, że pozwolił jej nagrać coś takiego i wziął w takim samobóju? Być może było to obliczone właśnie na stworzenie wokół Nataszy zamieszania, ale gdybym był nią, to za takie zamieszanie dziękuję. Szczerze współczuję. I naprawdę mam nadzieję, że to tylko jakiś happening, którego za cholerę nie rozumiem.Tak samo nie rozumiem tego, że tej dziewczynie wciąż coś nie wychodzi, a ma wszelkie warunki ku temu, żeby wychodziło. I dziwnym trafem najbardziej nie wychodzi i skandal wybucha zwykle wtedy, gdy w pobliżu jest J.J. , który przy poprzedniej piosence Nataszy zarzekał się, że nie ma z nią (piosenka) nic wspólnego. I wtedy miało to ręce i nogi.