czwartek, 23 stycznia 2014

Tłok w rurze księdza Oko

foto: PAP


Relacje w TVN24 w ciągu dnia wskazywały na to, że wieczorem '"Fakty" zajmą się dziś spotkaniem posłów PiS z pewnym księdzem. Dariusz Oko - bo o nim mowa - przyszedł dziś do Sejmu, by seksualnie (a ściślej mówiąc homoseksualnie) wyedukować posłów  Prawa i Sprawiedliwości. Bo jak inaczej nazwać opowieść o tym jak wygląda seks gejowski? Opisał to tak:

 „jakby tłok silnika zamiast w cylindrze poruszał się w rurze wydechowej”

Potem było coś o kale, wydzielinach, krwi i innych "potwornościach". Ksiądz Oko wie nawet, że TAM jest ślina!


 "I stąd biorą się choroby i problemy. Bo zakończenie przewodu pokarmowego nie do tego służy. Biedni są ludzie, którzy tego nie rozumieją. To nie jest do tego przystosowane. Tam natychmiast powstają rany, otwarte rany, a tam jest kał, krew, często też ślina i wszystkie płyny ustrojowe, które dostają się do krwi. Dlatego ci ludzie są potem tak schorowani i tak cierpiący".


Wszystkiemu przysłuchiwali się z otwartymi ustami (z tego co widziałem w "Faktach") posłowie PiS. Ja się ponownie pytam. Skąd ks. Oko to wie? Skąd tak dokładnie? Kolejny już raz kapłan ten wykazuje się nieprawdopodobnie szczegółową wiedzą na temat homoseksualnego, męsko-męskiego seksu. I nie mogę się powstrzymać, by nie zapytać czy zna to wszystko z autopsji, al może raczej ogląda ściągnięte pod osłoną nocy gejowskie pornosy??!?? Nawet ja - GEJ (co daje mi wiedzę praktyczną, bo mam za sobą kilka gejowskich numerków) i PISARZ (przynajmniej w teorii powinienem mieć więc umiejętność obrazowego i realistycznego opisywania prawdziwych bądź wyimaginowanych wydarzeń) - nie umiałbym tak plastycznie i filmowo o tym mówić. Jeśli ks. Oko umie to zdecydowanie marnuje się w kościele. Powinien zacząć pisać scenariusze do gejowskich filmów dla dorosłych. Widać, że emocje aż nim kipią, z głowy zaczynają mu się wylewać przeróżne wizje. Mam radę: Niech ksiądz to spisze i wyśle do jakiejś produkującej pornosy filmy. Przestanie ksiądz się ośmieszać, a może nawet uda się zarobić parę groszy.

Nie przypominam sobie też, że kiedykolwiek, którykolwiek z nas, jawnych gejów, publicznie mówił o tym, co robimy w sypialni. Co, gdzie i z jaką prędkością się porusza. Po pierwsze nigdy nikt z nas raczej nie miał potrzeby o tym opowiadać, a za siebie powiem, że zwyczajnie wstydziłbym się opowiadać o tak intymnych rzeczach. W każdym towarzystwie, bo nawet z bliskimi przyjaciółmi rozmawiać o TYCH sprawach używając bardziej zawoalowanego języka. A ksiądz tak prosto z mostu. Szkoda, że nie przestawił żadnej dokumencji fotograficznej lub nie puścił filmu szkoleniowego. I to przed takimi nobliwymi paniami jak p. poseł (nie posłanka) Pawłowicz i p. poseł Sobecka. I żadna nie powiedziała, że choroby i przeróżne zakażenia dotyczą tak samo osób homo jak i heteroseksualnych. Niby czemu miał to zrobić? Przecież heteroseksualiści (oczywiście hetero katolicy) nie cierpią, nie chorują, nie zdradzają, nie chodzą po burdelach, nie puszczają się w tajemnicy przed żonami i mężami, nie mają HIV i oczywiście (szczególnie księża) nie wykorzystują seksualnie dzieci.  Seks katolików-heteryków jest zawsze pełen miłości i metafizycznych uniesień. Nigdy nie jest "brutalnym seksem ogierów" (cytat z ks. Oko). To wszystko jest domeną tych podłych gejów, którzy dodatkowo są seksnarkomanami. 

Proszę księdza. Nie znam żadnego geja, który tak wiele i tak dosadnie jak ksiądz publicznie mówiłby o seksie. Może to księdza dopadła jakaś mała obsesyjka?

Czemu ksiądz nas nie zostawi w spokoju? Co my księdzu przeszkadzamy? Czy to w imię chrześcijańskiego miłosierdzia za każdym razem sugeruje ksiądz, że wszyscy jesteśmy pedofilami?

 Wszystko opada jak się słucha takich głupot. Nawet (za przeproszeniem) tłok w rurze!