niedziela, 5 stycznia 2014

Gej najlepszym przyjacielem kobiety?

Zanim napisałem ten tekst odczekałem kilkanaście godzin. Nie chciałem nic robić na gorąco. Przespałem się z temat i nadal uważam, że chcę to napisać.

Przeglądałem facebookowe profile znajomych.Wniosek? Niemal wszystkie zamężne koleżanki lub żonaci koledzy po ślubie jakby stracili tożsamość. Porzucili dawne zainteresowania, pasje, namiętności. Często też porzucili dawnych przyjaciół i w całości oddali się małżonkowi. Oczywiście rozumiem tzw. zmianę priorytetów, chęć spędzania z drugą połową czasu oraz potrzebę mówienia o drugiej połowie non stop, ale nie może to zakrawać o obłęd! Nie można nagle przejąć zainteresowań i znajomych partnera kosztem swoich. Nie powinno się przy samotnym przyjacielu ociekać szczęściem i wymagać, by z radości lewitował nad ziemią, zapomniał o całym świecie i cały czas się uśmiechał. Dlaczego? Bo druga strona najzwyczajniej w świecie może nie mieć aż tylu powodów do radości, druga strona może funkcjonować w zwyczajnej szarej rzeczywistości. I to słownictwo "zakochanego": byliśmy, robiliśmy, lubimy, to NASZA ulubiona, chcieliśmy, zrezygnowaliśmy. Ta liczba mnoga dla kogoś, kto aktualnie nie rzyga miłosnym szczęściem jest dobijająca! Oczywiście zmiana liczby z pojedynczej na mnogą idzie w parze fakt, że z danym kumplem spotyka się raz w miesiącu i to tylko na godzinę, bo umówiła się z partnerem na zakupy. Będą kupować szlafrok. I w czasie tej godziny nie zapyta co u Ciebie, tylko napierdala jaki ma cudowny związek! Z czasem te spotkania stają się coraz rzadsze. SMS-y, maile, telefony też zanikają i rozpada się znajomość. Szczególnie po ślubie. Oczywiście, cudownym, jak z bajki, na którym dawny znajomy jest, uśmiecha się, fetuje, a tak naprawdę czuje się jak słoń w składzie porcelany. Powtarzam, rozumiem zmianę priorytetów. Wiem, że to mąż czy żona staje się najważniejszy, ale chyba nie można i nie powinno się w tym wszystkim gubić siebie. Otrzeźwienie przychodzi w momencie, gdy związek, miłość stygnie, albo wypala się zupełnie. Wtedy znów w użyciu jest numer telefonu, wspomnienia o sile dawnej dawnej relacji i próba powrotu do tego, co było. Tylko czy to jest możliwe? Podczas, gdy ona czy on napawali się szczęściem małżeńskim druga strona ułożyła sobie życie na nowo. I mimo smutku spowodowanego "utratą" ważnej osoby zdołała pchnąć ten wózek dalej. I w tej chwili może nie być na nim miejsca dla dawnych przyjaciół, którzy się wypięli.

Czemu to wszystko piszę? Dlatego, że niedawno gadałem z moim znajomym gejem. Opowiadał o swojej przyjaciółce. Razem podróżują, jedzą, śpią, piją, żartują. Zapytałem go czy ona ma faceta. Wiedziałem, że nie ma. I powiedziałem mu: uważaj i nie przyzwyczajaj się, bo gdy tylko znajdzie sobie faceta zapomni o tobie. Oburzył się, ale niestety tak to już jest, że gej jest najlepszym przyjacielem kobiety. Nastolatki, wolnej kobiety lub takiej, która ma akurat problemy w związku...

Skąd o tym wiem? Z doświadczenia :)

I żeby nie wyglądało to tak, że atakuje kobiety dodam, że tę prawidłowość można rozciągnąć na wszelkie relacje. Wszak, gdy pojawia się ktoś i zajmuje pierwsze miejsce ktoś inny musi zostać z niego zrzucony :) Takie jest życie :)